Martyna Basta

Przesłaniam słońce dłonią i igrając dzielę przez palce na niewielkie wiązki światła. Z rozciągającej się przede mną powierzchni wody próbuję wyłapać szczegóły, ostrzę oko na sześcienny fragment wody i przez ułamek śledzę jego ruch nieustannie prowadzący mnie znów do całości. W ostatnim miesiącu dwie kompozycje wtapiały mnie w sen proponując podobną grę opartą na ekstatycznej uważności prowadzącej do spowolnienia oddechu. Być może wszystko czego dziś wiele i wielu z nas będzie potrzebować to chociaż niezmącone sny. Dbajcie o siebie.

podobne odcinki

05/11/2022

DZUMA ZABIJA: HEARTLESS BASTARD

28/07/2020

konkrety i abstrakcje: #17 – dissociative ambient mix

11/07/2021

Pielesze: (s02e08): Ostatnie słońce pieleszy