Przesłaniam słońce dłonią i igrając dzielę przez palce na niewielkie wiązki światła. Z rozciągającej się przede mną powierzchni wody próbuję wyłapać szczegóły, ostrzę oko na sześcienny fragment wody i przez ułamek śledzę jego ruch nieustannie prowadzący mnie znów do całości. W ostatnim miesiącu dwie kompozycje wtapiały mnie w sen proponując podobną grę opartą na ekstatycznej uważności prowadzącej do spowolnienia oddechu. Być może wszystko czego dziś wiele i wielu z nas będzie potrzebować to chociaż niezmącone sny. Dbajcie o siebie.

podobne odcinki

03/09/2025

Lado w Mieście 2025: kacha z Coals – mix

29/04/2023

Ogród Botaniczny: Wizyta 17

22/03/2024

Misty Morning Sphere: #19