Wojtek Zrałek-KossakowskiMichał Mendyk

TO NIE JEST TOP 2022! W sensie: to nie jest lista najlepszych płyt mijającego roku. To raczej playlista złożona z utworów pochodzących z płyt, których słuchanie w tym roku sprawiło mi największą przyjemność. Pewnie były lepsze – ale co z tego, jeśli słuchałem głównie akurat tych. Poza tym: nie ma tu płyt polskich (bo za dużo znajomości) a kolejność jest dość randomowa (generalnie chodziło m. in. o to, żeby pewien piękny trwający ponad 40 minut utwór umieścić na końcu, bo audycja trwa godzinę i trzeba go było przyciąć).

Czyli taka trzynastka, która była czymś w rodzaju mojego prywatnego słuchowiska 2022:

Branko Mataja, płyta „Over Fields and Mountains”
(utwór: „Da Smo Se Ranije Sreli”)
Świat po prawie 50 latach odkrył zapomnianego jugosłowiańskiego gitarzystę. I bardzo słusznie. Znakomita płyta i bardzo ciekawa biografia (sprawdźcie).

Big Thief, płyta „Dragon New Warm Mountain I Believe In You”
(utwór: „Change”)
W sumie nie jestem wielkim fanem folk-rocka. Choć są wyjątki. Na przykład ten. Piękne piosenki, po prostu.

Björk, płyta „Fossora”
(utwór: „Atopos”)
Beyoncé jest super. Ale to Björk jest królową.

black midi, płyta „Hellfire”
(utwór: „Welcome To Hell”)
Kilka lat temu buńczucznie głosiłem śmierć rocka. Ale potem pojawiło się black midi. I co roku wydają coraz lepsze płyty.

Léonore Boulanger & Jean-Daniel Botta, płyta „Un lièvre était un très cher baiser”
(utwór: „Die Revolution”)
Léonore Boulanger od lat z powodzeniem bada granice francuskiej piosenki. Tym razem do słów austriackiego poety Ernsta Herbacka.

Lucrecia Dalt, płyta „¡Ay!”
(utwór: „Gena”)
Inteligentna elektronika, tropicana, bolero i piękny wokal. Wspaniałe piosenki z Kolumbii.

Sarah Davachi, płyta „Two Sisters”
(utwór: „Vanity of Ages”)
Sarah Davachi being Sarah Davachi. I dobrze, bo Sarze Davachi bycie Sarą Davachi wychodzi świetnie. Klastery, organy, ambient i minimalizm.

Moor Mother, płyta „Jazz Codes”
(utwór: „UMZANSI”)
Camae Ayewa we współpracy ze środowiskiem około-jazzowym w projekcie intrygująco łączącym to, co najlepsze w Moor Mother z tym, co najciekawsze we współczesnym jazzie

Mary Halvorson, płyta „Amaryllis”
(utwór: „Night Shift”)
Moja ulubiona jazzowa gitarzystka. Trochę dzięki niej (i Jaimie Branch) jazz mi wrócił, za co Mary chciałbym niniejszym podziękować.

billy woods, płyta „Aethiopes”
(utwór: „Wharves”)
Zawsze ciekawy billy woods połączył siły z równie ciekawym producentem Preservation. Rezultat? Jedna z najfajniejszych płyt hiphopowych (chyba nie tylko tego) roku.

No Tongues, płyta „Ici”
(utwór: „Onze Heure Trente Et Une”)
Chyba najbardziej „słuchowiskowa” płyta na tej liście. Rewelacyjne kolaże dźwiękowe tworzone z połączenia tradycyjnych instrumentów, sampli życia codziennego, elektroniki i (post? avant?) folkowego śpiewu.

Rosalía, płyta „Motomami”
(utwór: „Bulerías”)
Kolejny dowód na to, że dobry pop nie musi być tworzony według matrycy anglosaskiej. Tradycja hiszpańska zderzona z nowoczesną produkcją.

Richard Dawson, płyta „The Ruby Cord”
(utwór: „The Hermit”)
Dawsona zawsze ceniłem, ale jakoś nie mogłem się przekonać do końca. Tm razem nareszcie mnie Richard przekonał.

ORAZ nowa Little Simz. Na pierwszy rzut ucha – jej kolejna super płyta. Ale wydana na tyle późno, że nie zdążyła załapać się na tę (play)listę.

Do usłyszenia w Radiu Kapitał.

traklista
  • Branko Mataja - „Da Smo Se Ranije Sreli”
  • Big Thief - „Change”
  • Björk - „Atopos”
  • black midi - „Welcome To Hell”
  • Léonore Boulanger & Jean-Daniel Botta - „Die Revolution”
  • Lucrecia Dalt - „Gena”
  • Sarah Davachi - „Vanity of Ages”
  • Moor Mother - „UMZANSI”
  • Mary Halvorson - „Night Shift”
  • billy woods - „Wharves”
  • No Tongues - „Onze Heure Trente Et Une”
  • Rosalía - „Bulerías”)
  • Richard Dawson - „The Hermit”
podobne odcinki

15/09/2021

konkrety i abstrakcje: #53 – niepokój

24/10/2020

Czerwona Ziemia: #3 – Ogrody Neptuna